darmowy hosting obrazków
Blog > Komentarze do wpisu
Burza, pies, drzewo genealogiczne

 

 

Mamy falę upałów. Już drugą. Żyć się da albo wczesnym rankiem albo późnym wieczorem. Chociaż nawet po zachodzie słońca bywa niesamowicie duszno. Już teraz wiem dlaczego ludzie południa tak lubią sjestę. To nie kwestia upodobania, to sam organizm dyktuje. Łąka, na którą z psem wychodzę, przypomina wypalony step albo jakieś pampasy. W miejscach nie koszonych rośnie spalone siano, a w wykoszonych mamy rżysko. Nawet te niewielkie opady deszczu tego nie są w stanie zmienić. Mój pies nawet po rannym spacerze pada ziający i dyszący w ciemnym i chłodnym miejscu mieszkania. Balkon to tylko nocą. Nie protestuje gdy po spacerze południowym wkładam ja do wanny. Nawet chętnie się kładzie, bo metal chłodzi, a jeszcze pani robi lekki ,nieco zimny prysznic. Mokre kudełki schnąc troszkę ochładzają. No ale przecież.... upały upałami a jednak w ostatnich dniach, mamy też burze. Silne i ostre jeśli chodzi o błyskawice i gromy. Miasto leży w kotlinie, więc tu szkody nie czynią jak dotąd, ale krążą wokół, nieraz i przez godzinę, jaskrawe błyskawice przecinają niebo, ostro huczą pioruny. Gromy biją w niedalekie szczyty, jezioro, w rozgrzane hale. Czasem aż ziemia zatrzęsie.

Tak było i dwa dni temu, późnym wieczorem. Jako osoba wierząca, mam zwyczaj wieczorem odmawiać różaniec. Usiadłam więc po to na balkonie, ciemno ,cisza, w dali pomrukiwała burza, wiaterek powiewał raz słabszy ,raz mocniejszy. Fotel bujany zapraszał. Czysty relaks po upalnym dniu. Moja sunia przy mnie a jakże ,u moich stóp. Burza się przybliżała, to już nie były mruki ale huki wprawdzie dalekie ale jednak. Błyskawic też więcej. Sunia nieco niespokojna, ale wierna i czuwająca. Skoro pani siedzi to i pies też. Aż wreszcie rozbłysło nieco ostrzej, o to już niedobrze, pies zaczął szczekać na niebo, grom (jeszcze daleki) też usłyszał za swoje. Burza krążyła, raz była bliżej, raz dalej. Nie było groźnie. Ale jaskrawe błyskawice psa niepokoiły. Brita w końcu wycofała się do pokoju, ale stanęła w drzwiach, bo pani się nie ruszyła. Zaczęła mnie przywoływać, ale bez efektu. Więc wróciła i ułożyła się znowu przy mnie. Głaskana ,leżała spokojnie niby, lecz nie do końca pewna co ma robić. Pani się nie bała, a pies instynktownie chciał mnie bronić przed żywiołem. Burza się zdecydowanie oddalała, więc i ja nie zrezygnowałam z balkonu a małe wierne psie serduszko było ze mną do końca, wygłaskane, wymiziane, uspokajane bo zasłużyła na to.

Noga na zbytnią moją aktywność nie pozwala. Spacery i zakupy o kulach męczą a jeszcze te upały, na które nie ma wygodnych butów. Bo noga niestety puchnie. Więc ile się da to odpoczywam, nawet mieszkanie nie jest zbyt perfekcyjnie posprzątane. Czyli odkurzanie co drugi dzień, tyle, że staram się składać rzeczy na miejsce i wkładać naczynia bieżąco do zmywarki. Znalazłam więc zajęcie. Zaczęło się od wiadomości na facebooku od osoby o takim samym nazwisku jak moje po mężu. A sęk w tym, że jest to właściwie jedyne nazwisko w kraju. Pochodzi ono z południa Europy. Stare dzieje sięgające czasów napoleońskich albo i wcześniejszych. Kto ma to nazwisko to z całą pewnością ma dalsze ,nawet bardzo dalsze lub bliższe pokrewieństwo. Umówieni byliśmy na rozmowę na skypie ale dostałam kosza. W rozpacz nie wpadłam wprawdzie, ale zaintrygowana zostałam skąd na Śląsku to nazwisko? Największe skupisko to Wielkopolska, a inne części kraju to znane nam osoby. I tak się to zaczęło. Moja córa podjęła temat, a ma już na koncie odnalezionych kuzynów. Było to przed laty. Wojna troszkę porozdzielała ,krewnych. Tych dalszych. Nie będę się tu rozwodzić nad tym.

Na Myheritage, odszukałam wszystkie wiadomości dot. osób o tym nazwisku. Dotarłam do lat 1700. Buduję teraz drzewo genealogiczne. Chwilami gonią mi po głowie „klocki lego”. Sklejam do kupy wszystkie rozgałęzienia. Po co? Przyda się to potomnym. Jak się ma naście lat tak do 30 to człowiekowi przeszłość, dzieje rodziny są obojętne. Ot starzy sobie wspominają, gadają – niech tam. Gdy lat przybywa to troszkę więcej mamy zainteresowania, ale tylko troszkę. A dalej? Chcemy już znać więcej historii, jakoś tam się utożsamiać, szukamy korzeni a tymczasem tych ,którzy coś wiedzieli zabrakło. Mój mąż już w niczym nie pomoże, dobrze, że należałam do tych osób, które chętnie słuchały opowieści, nawiązywałam kontakty z rodziną męża, dbałam aby moje córki też ten kontakt miały .I teraz to co wiem, pamiętam mogę sprzedać. Myślę, że w człowieku tkwi jakiś atawizm .Przecież człowiek żył we wspólnotach rodowych, plemiennych. Cywilizacja to zniszczyła ale to gdzieś tam w nas tkwi taka potrzeba własnego miejsca i przynależności. Może to i jest z mojej strony jakiś bzik ale chyba nieszkodliwy.

środa, 22 lipca 2015, babcia.65

Polecane wpisy

  • Odpowiedź

    Czytam sobie komentarze do ostatniego wpisu i jeden wg mnie trafił w sedno. Atojaxxl ma rację. Zawsze byłyśmy zwarte i gotowe, zawsze na każde skinienie dzieci,

  • Tak trochę o sobie

    Czasami wydaje mi się, że moich wpisów nikt nie czyta. Wiszą sobie spokojnie, starzeją się jak piernik a potem nagle sypną komentarzami. To że piszę rzadko ,nie

  • Znowu Brita

    Trochę wody upłynęło od mojego ostatniego wpisu. Obie najciężej poszkodowane ofiary wybuchu gazu, niestety nie żyją. Najpierw zmarła 77 letnia kobieta a w kilka

Komentarze
2015/07/30 18:47:03
Bardzo fajny ten kolejny Twój "bzik"! Podziwiam cierpliwość i systematyczność w szukaniu swoich źródeł, bo akurat mój Tato pisał rodowód naszej rodziny, zatem mam świadomość trudności, jakie się napotyka!
-
2015/08/18 17:34:36
Kocham te Twoje wpisy, no doslownie kocham :) jestem pod wielkim wrazeniem niemal kazdego z nich, ponieważ kazdy z nich jest lepszy od poprzedniego, a żaden z nich nie jest zly :) Nie no, to się nazywa posiadanie talentu, a talent jest darem, który dostaja tylko nieliczny, choć nie watpie, ze pisanie to także ciezka praca :) Pozdrawiam
-
2015/08/23 14:20:13
Hej :) Chcialbym Ci powiedziec, ze naprawdę masz wielki talent do pisania, mam nadzieje, ze jeszcze dlugo masz zamiar prowadzic tego bloga, bo jego zawieszenie, czy nie daj boze, calkowite zamkniecie, byloby niezaprzeczalnie wielka strata dla polskiego swiatka blogowego, szczerze ;) Pozdrawiam serdecznie w te chlodne zimowe dni