darmowy hosting obrazków
Blog > Komentarze do wpisu
Znowu Brita

Trochę wody upłynęło od mojego ostatniego wpisu.

Obie najciężej poszkodowane ofiary wybuchu gazu, niestety nie żyją. Najpierw zmarła 77 letnia kobieta a w kilka dni później zmarł jej 53-letni syn. Trzeba pochylić głowę nad nieszczęściem i westchnąć: Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie. Współczuję żonie. Ale cóż robić, życie toczy się dalej.

 

 

A teraz powrócę do przygody jaką miała moja suka. Tym bardziej, że przygodę ponowiła, ale już była ostrożniejsza. Moja Brita to takie trochę wariatuńcio. Czasem irytująca a czasem istne miodzio. Mnie dopadła przykra i bolesna dolegliwość, zapalenie przyczepu ścięgna Achillesa. Ani buta włożyć bo uraża, ani spokojnie stąpnąć. Chodzenie to kuśtykanie z ortezą i laseczka albo kulą. Miły pan doktor zalecił zatem nogi nie przeciążać, mniej chodzić i zabiegi, na które muszę niestety czekać. W szpitalu do końca października a w przychodni Caritasu z kontraktem NFOZ tylko miesiąc. Mam sobie jedynie opłacić krioterapię, ale koszt jest póki co, dla mnie dostępny. Gdybym nadal paliła papierosy, wydałabym znacznie więcej. Tak więc moja córka pomaga mi przy wyprowadzaniu psa, zwłaszcza wieczorem. Nie wiedziała, że ja wieczorami psa ze smyczy nie spuszczam i spuściła sunię. A ta zazwyczaj grzeczna i karna pomknęła przed siebie łąką. Zrobił się popłoch, bo na wołanie nie reagowała. Wokół ciemno. Wreszcie słychać było ni to szczekanie ,ni to skomlenie. Nic tylko coś się psu przytrafiło. Córka pobiegła, relacjonując mi przez telefon co się dzieje. Przyświeciła telefonem, zobaczyła sunię to kopiącą, to tarmoszącą się z czymś. Lis? Kuna?Przy tym dźwięki jakie wydawała były jakieś zduszone. Co się okazało? Dopadła jeża.Nie chciała odpuścić a jeż zwinięty w kulkę ,fukający skutecznie się bronił. Kolce nastroszył maksymalnie, kilka z nich stracił a to moje wariatuńcio popuścić nie chciało, próbowało wciąż ząbkami jeża dopaść i w efekcie, pokiereszowane dziąsła, język, wargi i wnętrze policzka. Gdy wróciła do domu, sierść na pysku była mocno zakrwawiona, a psica utytłana w ziemi. Spotkała ją bura za nieposłuszeństwo i kąpiel a potem przemywanie wnętrza pyska szałwią. Minęły dwa dni, tym razem był spacer na smyczy, a jeż wyszedł sobie z trawnika na chodnik. Tym razem atak polegał już na obszczekiwaniu. Wprawdzie łapą troszkę kulkę kolczastą trącała, ale poprzednie zdarzenie troszkę ostudziło zapał do polowania. Jednak nie do końca. To co się rusza w trawie, odskakuje,ucieka to zwierzyna, którą należy gonić tylko pani tego nie rozumie i nie gustuje w takich zabawach. Pies tego nijak nie może zrozumieć.

Czy te oczy mogą kłamać?

 

 

To następne zdjęcie jest autorstwa mojej córki. Wklejam je za jej zgodą.

 

niedziela, 07 czerwca 2015, babcia.65

Polecane wpisy

  • Burza, pies, drzewo genealogiczne

    Mamy falę upałów. Już drugą. Żyć się da albo wczesnym rankiem albo późnym wieczorem. Chociaż nawet po zachodzie słońca bywa niesamowicie duszno. Już teraz wiem

  • Zabiegi

    Jak wiele zależy od nas ludzi, od podejścia do zagadnienia głównego, do pewnych uzupełnień głównego celu..... Zaraz ,zaraz niby wiem co mam napisać a sama nie r

  • Odpowiedź

    Czytam sobie komentarze do ostatniego wpisu i jeden wg mnie trafił w sedno. Atojaxxl ma rację. Zawsze byłyśmy zwarte i gotowe, zawsze na każde skinienie dzieci,

Komentarze
2015/06/08 13:43:39
U mnie na działce jeże są od niepamiętnych czasów, podobnie jak...zaskrońce. I nasz piesek tez się z nimi wszystkimi chciał zaznajomić. Jeż mu pokłuł mordkę i łapy a zaskroniec zwiał do wody a Dino za nim. A wody nie lubił. Od tej pory trzymał z daleka od "jeżowiska" i od oczka wodnego. Później udawał, że ani jeże ani zaskrońce go nie interesują :) Szkoda, już 5 lat jak go nie ma, nie potrafimy sobie wyobrazić innego psa na jego miejscu.
-
2015/06/16 13:14:17
Oj to ci Brita :)
Widać, że małą nauczkę dostała i że coś w tej psiej główce już jej świtało, że drugi raz nie zaatakowała pyszczkiem jeża. Swoją drogą zawsze się zastanawiałam jak wygląda faktycznie taki jeż, który nastroszy igiełki przed atakującym :) Dobrze, że to wszystko się tak skończyło. A Tobie Babuniu zdrówka życzę!
-
2015/06/21 18:38:23
Na całe szczęście psy zapamietują nieprzyjemne zdarzenia i drugi raz raczej są ostrożne z wariactwem! :-))))
-
2015/06/21 21:15:42
Nieee, te oczy na pewno nie mogą kłamać - są takie słodziutkie, chętnie bym spoglądał w takie psie oczy codziennie, ale niestety - alergia na sierść :(
A wracając do oczek, to kłamać może i nie mogą, ale takie spojrzenie na pewno sprawia, że właściciel/właścicielka po każdym przewinieniu daje się jakoś ułaskawić, przecież tylko miłości jest w tych oczach!
-
2015/06/30 21:35:44
Czesc :) Sledze Twojego bloga od dluzszego już czasu, jednak przepraszam, ze dopiero teraz odwazylem się, by do Ciebie napisac w komentarzach :) A ten posiadasz naprawdę ogromny, jestem pod wrazeniem. Nie przestawaj nigdy pisac, a uwierz, z cala pewnoscia osiagniesz pod tym wzgledem wielki sukces :p Gwarantuje Ci to :) Czekam na kolejny wpis :) Pozdrawiam
-
2015/06/30 22:48:30
Slęde bloga, czytam wpisy, zaglądam i zaglądam a tu taka przygoda! Nie mogę przejść obok tego bez słowa komentarza;) jeze jak jeże - wszędzie się mogą znaleźć;) mam nadzieję, ze nie planujesz zakończenia prowadzenia bloga i znajde tu już wkrótce jeszcze więcej ciekawych pomysłów i opowieści twojej treści