darmowy hosting obrazków
Blog > Komentarze do wpisu
Udało mi się

 

Chcę powitać ten piękny majowy poranek. Wczorajszy wieczór raczej nie zapowiadał tyle dzisiejszego piękna a nawet ciepełka. Brrrr! To nie był chłód – wczoraj. To było zimno. No cóż zaczynają panowanie „zimni ogrodnicy”, wkrótce „mroźna Zośka” ,a jakby nie było w pobliskich Tatrach wciąż dużo śniegu. A dziś? Pięknie, w słońcu ciepło a od południowego horyzontu na tle bezchmurnego ,niebieskiego nieba ,szczyty ośnieżonych ,połyskujących gór. Gdyby to przekazać na płótno, okrzyknięto by taki obraz kiczem. A w naturze nic nie jest kiczem. W taki poranek brnęłam w zroszonej , świeżej trawie z moja suką na spacer. Pies szczęśliwy w kilku susach pokonał łąkę, zmieniając się szybko z kudłatego, puchatego zwierzaka w zwykłego podwórzowego kundlowego Burka w łaty. Mokra trawa przemoczyła sukę doszczętnie, kudły oblepiły tułów i łapy i cała jej rasowa krasa znikła. Ale za to pyszczysko się śmiało szczęśliwe. I tak trzymać! Psina podjadła trawy, pozałatwiała co miała załatwić, przybiegła do pani, usiadła i czekała na zapięcie smyczy. Teraz już grzecznie poszłyśmy sobie wolniutko brzegiem Dunajca. Później będzie jeszcze miała chwilę na pobieganie wolno, a tymczasem? Oczom nie wierzyłam. Nad nami nad wodę poszybował bocian. Nic nowego. Tu w pobliżu lotniska na podmokłych łąkach bociany są czymś normalnym. Ten jednak wydawał się jakiś inny. Może dlatego, że patrzyłam pod słońce? Usiadł na kamieniach

przybrzeżnych. Ten bocian był inny, był czarny! Tu do tej pory nie widziałam wolno czarnego bociana. Inny niż w wolierze w Zoo. Rosły, zdrowe błyszczące pióra, czerń i ciemny brąz. Zdrowy okaz. Piękny! Dumny! Nie tak dawno o 6;00 spotkałam nad Dunajcem czaplę siwą, dziś czarnego bociana. W pobliżu osiedla. Mewy rzeczne i kaczki to już normalka. Czyli Dunajec się oczyszcza. A pobliskie Jezioro Czorsztyńskie wabi do siebie ptactwo. Od nas do jeziora w linii lotniczej to zaledwie parę kilometrów. Dla ptaka żadna odległość. I jak tu się nie cieszyć. Obyśmy tylko my ludzie tego nie zmarnowali. Święty Franciszku pomóż.

Wczoraj byłam zmuszona odbyć wyprawę do centrum miasta, czyli do Rynku. Do Urzędu Skarbowego,niejako służbowo bo w sprawie ogrodu działkowego. Rzadko tam chodzę – do Rynku – bo bliżej tu mam sklepy których potrzebuję, supermarkety, apteki, przychodnie. Oszczędzam nogi. Ale czasem trzeba, na szczęście jest komunikacja miejska. Zatem skoro już zrobiłam wyprawę, to postanowiłam poszperać w znanych mi sklepach za sprężyną i innymi drobiazgami kuchennymi. Znalazłam mały sklepik metalowy ,taki nieco starej daty, siermiężny, gdzie były metalowe :szwarc,mydło i powidło. I znalazłam tam sprężyny. Różne. Taką nadającą się do podkaszarki również. Nie jest oryginalna wprawdzie, ale kosić już mogę. Hurrra!

Uczynny ,młody sąsiad pomógł mi zamontować drabinki pod pnącą różę. A więc i to mi się udało. Zaniedbana róża, którą mam z odzysku jest przycięta, podwiązana. Mini ogródek pod balkonem uporządkowany, skoszony, podkoszony. Za kilka dni będzie pielenie i dosadzenie sadzonek. Ranek zaczął się radośnie. No czy nie udało mi się?



wtorek, 12 maja 2015, babcia.65

Polecane wpisy

  • Burza, pies, drzewo genealogiczne

    Mamy falę upałów. Już drugą. Żyć się da albo wczesnym rankiem albo późnym wieczorem. Chociaż nawet po zachodzie słońca bywa niesamowicie duszno. Już teraz wiem

  • Zabiegi

    Jak wiele zależy od nas ludzi, od podejścia do zagadnienia głównego, do pewnych uzupełnień głównego celu..... Zaraz ,zaraz niby wiem co mam napisać a sama nie r

  • Odpowiedź

    Czytam sobie komentarze do ostatniego wpisu i jeden wg mnie trafił w sedno. Atojaxxl ma rację. Zawsze byłyśmy zwarte i gotowe, zawsze na każde skinienie dzieci,

Komentarze
2015/05/12 19:19:46
To miałaś prawdziwe szczęście! Rzadkie okazy ptactwa raczej unikaja ludzi!
-
2015/05/13 14:35:13
Dobrze, że ci się udało zawsze to lepiej jak się coś udaje. W sumie znosimy to lepiej niż porażki. Według mnie jednak porażki nas bardzo kształtują i dopiero po ich, że tak napiszę zażyciu kilku porażek wychodzi na jaw jaki naprawdę mamy charakter i dużo możemy soę, o sobie dowiedzieć.
-
2015/05/13 17:34:57
Michał masz rację w 100%. Ale jeśli porażkę uda się przekuć na sukces, pokonać swój lęk i zniechęcenie jakie ta porażka niesie - to jest dopiero satysfakcja. Co nas nie zabije, to nas wzmocni. A więc nie dajmy się porażkom zabić.
-
2015/05/26 12:22:19
Ależ oczywiście, że Ci się udało :) Taki poranek jak najbardziej nalezy, a nawet tzrebaby zaliczyć do udanych w stu procentach. Oczywiście takie małe sukcesy zawsze popychają nas do przodu i dzięki temu pojawiają się kolejne i kolejne, aż można uznać, że cały dzien, cały tydzień, nawet cały miesiąć należy do jak najbardziej udanych.
-
2015/05/26 12:52:18
Udało się, udało ;)
Patrząc w kalendarz to człowiek głupieje bo niby maj, przy uchylonych oknach już śpimy, a dziś tak się w nocy wychłodziło, że się obudziłem w nocy bo zmarzłem :)
Czarnego bociana jeszcze na żywo nie widziałem, ale stadko białych ostatnio i już tak śmialiśmy z żoną, że trzeba uważać żeby niespodzianki nie przyniosły ;)
-
2015/06/09 17:42:08
Bardzo przyjemnie się Panią czyta. Jakiś czas temu zostały wspomniane stare albumy na zdjęcia, czy mogłaby Pani opisać je więcej? Czego dotyczyły - okresu, miejsca? Interesuje się starymi fotografiami, stąd moja ciekawość :)