darmowy hosting obrazków
Blog > Komentarze do wpisu
Mojego myślenia ciąg dalszy

Poprzedni wpis był lekkim wprowadzeniem do dalszych wspomnień. Święta. Poprzedzało je w tym roku przygotowanie do tego co ma być pod choinką. Dzieciarnia rośnie, dorasta. Oczekiwania też się zmieniają.Trójka chłopaków ,już prawie dorosłych, samochodzikami się nie zadowolą. Kupić jest łatwo coś ale co? i za ile?Część więc prezentów trzeba własnoręcznie wykonać, a co to ma być to wymaga narad i przemyśleń. Były narady i pomysły ,a potem wykonanie. Czasem jest tak, ze to co najprostsze cieszy bardzo.Przygotowanie wigilii podzielono na trzy domy. Jedna z córek zajęła się kompotami, druga sałatkami świątecznymi, a przede wszystkim rybami.Ściślej biorąc rybami w kuchni córki zajął się Stiv. Jej dzieło  też, to kwas buraczany. Resztą ja się zajęłam. A w mojej rodzinie było tak, że w miarę przybywania członków rodziny przybywało potraw. W tym roku też. Oprócz karpia przybyła inna ryba zamarynowana w ziołach i upieczona w rękawie foliowym. Delicje! Dla męża i małej Nicoli idealna i bezpieczna bo bez ości. A dla nas? Rarytas.Choinka, ogromny stół, a pod choinka moc prezentów. Mała Nicola już od południa przypominała babci aby otwarła okno w pokoju a zamknęła drzwi, aby aniołek spokojnie wleciał i rozłożył prezenty. Zapewniłam ją, że nie tylko okno ale drzwi balkonowe są otwarte, bo przy gotowaniu zrobiło się gorąco i trzeba przewietrzyć.Sporo nas było przy stole. Była świeca, modlitwa, kolędy. Była radość, śmiechy, chichy. Były żarty i plany. I było wzruszenie. Troszkę łez radości też. Dwunastoletnia wnusia, cały tydzień produkowała i wśród koleżanek sprzedawała zabawki aby uzbierać pieniążki na prezent dla mamy. Prezent nie taki drogi, ale dziecko nie miało grosza   a mama odmówiła sobie wisiorka aby mieć na inne wydatki świąteczne.Brat i bracia stryjeczni, uratowali skórę dziewczynki i odkupili ze swoich kieszonkowych te zabawki. Sprawa wyszła na jaw dopiero w Wigilię gdy mama widząc wisiorek pod choinką rozpłakała się z radości i wzruszenia. To był chyba najbardziej wartościowy prezent.  A gdy poznała kulisy tego, dopiero się rozkleiła. Chyba nikt nie docenił w pełni głębi uczuć u tej nastolatki. Były i takie wzruszenia, które przy stole zostały tłumione a w cichości pokoju znalazły ujście.Oj działo się działo.W sumie święta były udane. Dużo radości, odpoczynku, dobrej lektury, rozmów, gwaru.Lubie tak.Jedynie Brita poniosła stratę. Rozpakowane prezenty to tona papierów. Przełożone zostały na bieżąco do worka foliowego i wyrzucone . Prawdopodobnie jednak, dostała się między papiery, piękna czerwona psia  banadanka odziedziczona po Luksiu. A taka twarzowa dla Brity. Może ktoś wie gdzie można drugą taką kupić?

A odnośnie Brity. Byłam i ciekawa i niespokojna jak psica zniesie szaleństwo sylwestrowe. W tym roku jednak dni przedsylwestrowe były nadzwyczaj ciche i wciąż była to wielka niewiadoma.Mój doberman, panikował, szukaj mysiej dziury, szalał. Nic nie pomagało. Ani tabletki , ani uspokajanie, ani obojętność.Po nim był Luks. Ten znosił strzelanie spokojniej. Zaniepokojony był, ale nie panikował. Szukał naszej obecności. Tak samo było w czasie burzy. Natomiast Brita była podniecona, niespokojna, ale nie bała się. Mało tego,okazywała swoja złość na te migające i spadające światełka. Miała ogromną  chęć się z nimi rozprawić. Rwała się z jazgotem na balkon. I trzymała się w pobliżu nas. A skoro my byliśmy spokojni to i ona nie widziała powodu do strachu. Trwało to wszystko zresztą niezbyt długo ,więc poszła potem spać. Zobaczymy co będzie latem podczas burz.

Moje spostrzeżenia odnośnie Brity opiszę jeszcze. W końcu minęły cztery miesiące pobytu u nas. Jej zachowanie radykalnie się zmienilo.

środa, 04 lutego 2015, babcia.65

Polecane wpisy

  • Burza, pies, drzewo genealogiczne

    Mamy falę upałów. Już drugą. Żyć się da albo wczesnym rankiem albo późnym wieczorem. Chociaż nawet po zachodzie słońca bywa niesamowicie duszno. Już teraz wiem

  • Zabiegi

    Jak wiele zależy od nas ludzi, od podejścia do zagadnienia głównego, do pewnych uzupełnień głównego celu..... Zaraz ,zaraz niby wiem co mam napisać a sama nie r

  • Odpowiedź

    Czytam sobie komentarze do ostatniego wpisu i jeden wg mnie trafił w sedno. Atojaxxl ma rację. Zawsze byłyśmy zwarte i gotowe, zawsze na każde skinienie dzieci,

Komentarze
2015/02/08 20:46:49
Cieszę się, że znowu Cię tu widzę! Macham serdecznie!
-
2015/03/25 23:32:22
Ja bardzo lubię wspominać święta, bo to dla mnie fajny czas. I nie chodzi o samą wigilię, nie jestem jakoś bardzo wierząca. Ale uwielbiam to, że ludziom udziela się świąteczna atmosfera, są radośni, mili wobec siebie. Generalnie panuje miłość, spokój. To czas wolny od pracy, od szkoły, można naładować akumulatory na najblisze miesiące.